Złapać oko i zostać w głowie, czyli jak powstała forma graficzna ,,Medialnych lwów dla rekinów biznesu”

Medialne lwy po korekcie 4

To był koniec 2013 roku. Nie pamiętam szczegółów, ale wiem że było bardzo zimno. Podczas luźnej rozmowy przy kawie Ola wypaliła z pomysłem biznesowej książki z ilustracjami. Przyznam, że pomysł z początku wydawał mi się ciut dziwny. Ilustracje? Jak to? Poważny poradnika dla świata biznesu z ilustracjami?! Kreatywny diabeł szeptał mi do ucha, że to tak zwariowane, że aż może się udać. No to skoro szaleć to szaleć. Przedstawiłem Oli pierwszy pomysł i wszystko od razu zagrało. Zrobiliśmy pierwszy krok.

Na etapie konstruowania koncepcji graficznej ,,Medialnych lwów…” zdawałem sobie sprawę, że pomimo drzemiącego w książce potencjału komercyjnego, pozycja nie trafi do ludzi przypadkowych. Wiedziałem, że musimy przykuć uwagę tych właśnie nieprzypadkowych i wyjątkowych czytelników. Złapać ich oko na kilka sekund w tą więź z okładką, która sprawia że ręka sama zaczyna podążać w jej kierunku.

Ola właściwie miała już wymyślony tytuł, który spodobał się Wydawnictwu PWN, więc pomysł na okładkę powstał bardzo szybko. Między innymi, dlatego że miałem wolną rękę (dzięki OlaJ ), a PWN obdarzył nas pełnym zaufaniem. Po kilku pierwszych szkicach oboje wiedzieliśmy, że mamy TO! Tworząc okładkę nie chciałem przegadanej grafiki z wydumanymi fontami. Zależało mi na prostej, wręcz ascetycznej formie z wyeksponowanym tytułem, która jednocześnie rozbudzi wyobraźnię. No bo kto nie chciałby poczuć się jak medialny lew, czy rekin biznesu. Ważne przy projektowaniu okładki okazały się nazwiska rozmówców, którzy tak naprawdę stanowią sedno tej książki, musiało więc znaleźć się miejsce dla Durczoka, Żakowskiego i wielu innych dużych nazwisk. Myślę, że udało mi się z tego całkiem nieźle wybrnąć, a zastosowanie wyboldowanego fontu podkreśliło ich rangę. Sama okładka stylem miała nawiązywać do klasycznego filmowego plakatu. Czy mi się udało? Ocenę pozostawiam Tobie czytelniku.

Medialne lwy po korekcie 4Tak więc po ekspresowej okładce przyszła kolej na layout. Medialne Lwy składają się z dwóch nierozerwalnych elementów, które stanowią o sile tej książki. Pierwszy stanowi 10 wywiadów z topowymi przedstawicielami świata mediów w Polsce (m.in. Żakowski, Tejchman, Chrabota itd.). W zestawieniu znajdziemy przedstawicieli telewizji, radia i prasy. Wszyscy bohaterowie książki opowiadają o bardzo delikatnym i pełnym mitów (w Polsce) styku świata mediów ze światem biznesu. Książka prezentuje 10 bardzo różnych spojrzeń na tę sferę życia publicznego, które w znacznym stopniu odkłamują zawód dziennikarza, ale także rolę ludzi biznesu w świecie mediów.

Drugim bardzo ważnym elementem pozycji jest 10 poradników, które są czymś w rodzaju graficzno-tekstowego podsumowania każdej rozmowy wzbogaconego o przemyślenia autorki.

Ola właściwie miała już wymyślony tytuł, który spodobał się Wydawnictwu PWN, więc pomysł na okładkę powstał bardzo szybko. Między innymi, dlatego że miałem wolną rękę (dzięki OlaJ ), a PWN obdarzył nas pełnym zaufaniem. Po kilku pierwszych szkicach oboje wiedzieliśmy, że mamy TO! Tworząc okładkę nie chciałem przegadanej grafiki z wydumanymi fontami. Zależało mi na prostej, wręcz ascetycznej formie z wyeksponowanym tytułem, która jednocześnie rozbudzi wyobraźnię. No bo kto nie chciałby poczuć się jak medialny lew, czy rekin biznesu. Ważne przy projektowaniu okładki okazały się nazwiska rozmówców, którzy tak naprawdę stanowią sedno tej książki, musiało więc znaleźć się miejsce dla Durczoka, Żakowskiego i wielu innych dużych nazwisk. Myślę, że udało mi się z tego całkiem nieźle wybrnąć, a zastosowanie wyboldowanego fontu podkreśliło ich rangę. Sama okładka stylem miała nawiązywać do klasycznego filmowego plakatu. Czy mi się udało? Ocenę pozostawiam Tobie czytelniku.

Najprościej rzecz ujmując, każdy poradnik to prawdziwa bomba wiedzy i praktycznych porad. Świetnie! Tylko teraz jak sprawić żeby ta bomba nie wybuchła nam w twarz. I tu z pomocą przyszły wspomniane ilustracje. Obydwoje z Olą nie chcieliśmy zanudzić czytelnika, wręcz przeciwnie. Chcieliśmy wciągnąć go w świat mediów, tak żeby poczuł się w nim swobodnie. Uznałem, że warto zastosować symbole i metafory, które zna większość z nas. Stąd pomysł na popkulturowe nawiązania. I tak powstała książka, w której wystąpień publicznych i relacji z mediami uczy Jacek Żakowski wspólnie z Darthem Vaderem, Indianą Jonesem i Kojotem Wilusiem. Doceniając inteligencje grupy docelowej dołożyłem kilka odniesień do sztuki, wysokiej kultury i świat polityki.

DrukowanieW poradnikach przeważają ilustracje znajdujące się, gdzieś pomiędzy rysunkiem realistycznym, a stylem komiksowym (ligne claire). Nie brakuje także bardzo prostych piktogramów. Ten nietypowy kolaż różnych stylistyk tworzy razem swoisty wizualny kod ,,Medialnych lwów…”, którego celem było przede wszystkim jak największe ułatwienie odbioru poradników.

DrukowanieNa potrzeby medialnych lwów powstało 128 ilustracji, których tworzenie dla mnie jako ilustratora były świetną zabawą. Jak powstawały? Czytając tekst wypisywałem zwykle pierwsze skojarzenia i swoje interpretacje. Do niektórych rozdziałów powstały ich dziesiątki wtedy wybierałem te najlepsze, niekoniecznie najbardziej oczywiste. Chciałem wciągnąć czytelnika w grę, w której będzie sam odgadywał znaczenie rysunków albo w wyobraźni tworzył własne.

DrukowanieMając już gotowe, czasem zwariowane, ilustracje zabrałem się za layout rozdziałów i wprowadzenie rozmówców. Dla równowagi ta cześć książki jest bardzo stonowana i spokojna. Nie zależało nam przecież na jarmarcznym efekcie, czy o zgrozo skojarzeniami z książka dla dzieci. W moim odczuciu to ten balans stanowi siłę i wyróżnik tej grafiki. Nie odstręcza grupy odbiorców, ale też ją nie zanudza. W końcu może i rekin biznesu wie kim jest Kojot Wiluś, ale gdyby chciał oglądać tylko obrazki jemu podobne pewnie kupił by komiks, a nie biznesową pozycję która ma go czegoś nauczyć.

DrukowanieOd wydania książki ,,Medialne Lwy…” minęło już 8 miesięcy, ale książka ciągle świetnie się sprzedaje. Ufam też że nie zestarzeje się zbyt szybko i jeszcze długo będzie pojawiać się na księgarnianych półkach.

Medialny lwy spokojnie można nazwać podręcznikiem praktyczno-teoretycznym dla wszystkich osób, które chcą mieć wpływ na to jak zostaną przedstawione w mediach. Media działają coraz szybciej i w kontakcie z nimi nie będziemy mieli czasu na opracowanie strategii i szczegółową analizę wypowiedzi, którą udzieliliśmy np. stacji radiowej. ,,Medialne Lwy…” uczą tego jak świadomie, ale jednocześnie z pełną naturalnością wykorzystać swoje 5 minut sławy i przekuć je na sukces.

Drogi czytelniku mam nadzieje że jesteś gotów na pogoń za strusiem, taniec na biurku czy audiencję u królowej Elżbiety, bo właśnie na takie emocje możesz liczyć czytając ,,Medialne lwy…”. No i co najważniejsze, nie ważne czy jesteś rekinem czy na razie płotką niebawem staniesz się lwem!

Author Szymon Baranowski

Visual Communication & Graphic Designer Kobold PR. Żadna z realizacji nie wychodzi z agencji bez graficznego dopieszczenia przez Szymona Baranowskiego, który nie tylko wykonuje projekty graficzne, ale również kompleksowo dba o wygląd wszystkich elementów wizualnych klientów agencji: od logotypów, przez strony www i prezentacje po konta w mediach społecznosciowych. Wcześniej pracownik m.in. Agory S.A.

More posts by Szymon Baranowski

Jak skuteczną komunikacją wpływać na rozwój mojej firmy?

TAK, Chcę wiedzieć